środa, 19 listopada 2008

Znow miasto niepohamowanej kreatywnosci



Czas obczaic co w Kraku piszczy i jaki wystawowy dizajjn dominuje w sezonie zimnowym

wtorek, 11 listopada 2008

"Ja w Madrycie"

by Yeyo

z dedykacja dla Buraka: szydz lala szydz, dobra marka do czegos zobowiazuje!

kazdy czas odlicza jak potrafi

poniedziałek, 10 listopada 2008

Sangria


Jest naprawde spoko! Tak spoko ze prawie dogania syryjskie "czysciochy".

To, ze Hiszpania ma powazny problem z imigrantami wiadomo nie od dzis. Liczba przybyszow z innych krajow rosnie z dnia na dzien, szcuje sie ze ok 12% populacji stanowia "extranjeros".
Poruszajac sie po Madrycie odnosze wrazenia ze wiecej tutaj Indian z Ameryki Poludniowej niz lokalsow... Chopoki z rzadu spac nie moga rowniez za sprawa czarnoskorych kolegow z Afryki, ktorzy nie tylko przybywaja tutaj na lodkach, pontonach itd. odstawiajac niezly survival, ale w akcie desperacji atakuja straznikow na punktach granicznych i probuja szturmem przekraczac granice...
Gdzie temat imigrantow tam i problem rasizmu. A gdzie pojawiaja sie faszysci tam i antyfaszysci. Dzieki Yeyo, jednemu z lokalsow moglam spojrzec na stolice kraju slonca z innej strony. Miasto podzielone jest na strefy wplywow kontrolowane przez jedna z opozycyjnych grup. Granice zaznaczone sa swastykami przyczajonymi gdzies na murach budynkow. Okazuej sie ze wielu Hiszpanow zgadza sie z zalozeniami przemilych chlopcow, glosicieli ideii Hitlera. Istnieja miejsca jak banki czy sklepy, w witrynach ktorych przeczytac mozna karteczki typu: "Pierwszenstwo dla Hiszpanow", czy "Tylko biali"...
W poprzedni weekend odbyl sie marsz dla upamietnienia pierwszej rocznicy smierci kolesia-antyfaszysty, ktory zostal zamomordowany przez grupe faszystow.
A na fotce wlepka: "Dzielnica antyfaszystow- kazdego faszyste, ktorego zlapiemy.... nauczymy kultury [w wolnym tlumaczeniu] :)".
ot i juz! paulinda zapodala powaznym tematem z dziedziny underground...a co!;]

wtorek, 4 listopada 2008

Fiesta en Retiro

Park del Retiro: najbardziej znany i jednoczesnie najwiekszy park w Madrycie... nic nowego bo tutaj wszystko jest najwieksze i najbardziej znane...
Bez szydery jednak miejscowka naprawde spoko w kazda niedziele wieczorem: calkiem spontanicznie choc tak samo kazdego tygodnia... zbieraja sie chopoki i bebnia!!! Bebnia jak bebnic mozna najlepiej!!!! 30 kolesi+ jeden na murze z grzechotka, dwoneczki, patyczki i nie wiem co jeszcze, spore ilosci chocolate i ludzie hulajacy przez 3 godziny bez przerwy- tworzy sie calkiem fajna impreze, ktora tutaj przez lokaslow znana jest pod tajemniczym haslem :"fiesta".

niedziela, 2 listopada 2008

Kolega ze stacji Oporto

Wstyd mi, że tak późno, bo kolo ten urzekl mnie juz w pierwszych dniach mej emigracji...
Kolega - grajek ze stacji metra (wedlug kartki lezacej przed nim) "poszukuje pracy jako aktor porno".
Jak stwierdzil "rybcia" : ,,Ma odwage dazyc do tego o czym marza wszyscy"!

Poki co zwrocil swa twarz w strone Pana!

Siesta obowiazuje wszystkich!



O "popoludniowej drzemce":
Ciezko bylo sie przestawic... wszystko zamkniete w godzinach kiedy akurat ja gotowa bylam do boju, zalatwiania swoich spraw.... rozumiem... siesta... idei tego wynalazku sie nie podwaza! goroco...30 stopni- ciezko wytrzymac...trzeba odpoczac... nie dzisiaj to manana...Hiszpania!

Ostatnio jednak w Madrycie pizdzi niesamowicie, temperatura na pewno zaskakujaco niska jak na stolice kraju slonca...
pogoda moze sie zmienia...siesta trwa!