"Miejscami Morelli usiłował tłumaczyć się z braku spoistości swych powieści, dowodząc, że to, co tak zwana rzeczywistość ukazuje nam jako życie innych, nie jest filmem, a raczej fotografią, wobec czego nie możemy ogarnąć całości akcji, albowiem dochodzą do nas tylko jej elastycznie powycinane fragmenty. Rozumiemy człowieka jedynie w czasie krótkich chwil, gdy jesteśmy razem z nim, gdy nam coś o nim opowiadają lub gdy on sam mówi o swoich przeżyciach czy też planach. W rezultacie to, co pozostaje, jest albumem zdjęć, unieruchomionych momentów: nigdy przyszłością, nigdy przejściem z wczoraj do dziś, nigdy pierwszym ukłuciem zapomnienia, nadgryzającym utrwalony obraz przeszłości.(...) Zdjęcia ukazują jakieś plecy, jakąś rękę na klamce, zakończenie podmiejskiego spaceru, usta otwierające się do krzyku, pantofle w szafie, ludzi idących po Champs-de-Mars, skasowany znaczek pocztowy, flaszeczkę perfum "Ma Griffe", raczej ten rodzaj rzeczy." Cortazar "Gra w klasy"
1 komentarz:
"Miejscami Morelli usiłował tłumaczyć się z braku spoistości swych powieści, dowodząc, że to, co tak zwana rzeczywistość ukazuje nam jako życie innych, nie jest filmem, a raczej fotografią, wobec czego nie możemy ogarnąć całości akcji, albowiem dochodzą do nas tylko jej elastycznie powycinane fragmenty. Rozumiemy człowieka jedynie w czasie krótkich chwil, gdy jesteśmy razem z nim, gdy nam coś o nim opowiadają lub gdy on sam mówi o swoich przeżyciach czy też planach. W rezultacie to, co pozostaje, jest albumem zdjęć, unieruchomionych momentów: nigdy przyszłością, nigdy przejściem z wczoraj do dziś, nigdy pierwszym ukłuciem zapomnienia, nadgryzającym utrwalony obraz przeszłości.(...) Zdjęcia ukazują jakieś plecy, jakąś rękę na klamce, zakończenie podmiejskiego spaceru, usta otwierające się do krzyku, pantofle w szafie, ludzi idących po Champs-de-Mars, skasowany znaczek pocztowy, flaszeczkę perfum "Ma Griffe", raczej ten rodzaj rzeczy."
Cortazar "Gra w klasy"
Prześlij komentarz