




Podsumowania są pedalskie?! Ano są! Co z tego! 6 miesięcy tutaj było TAKIE, ze nie odpuszczę! Zapodam pedalszczyzna na maksa;]
Hiszpanie:
Ciężko opisać w paru zdaniach jacy są...
...dlatego, ze nie sposób ustrzec się od bezpodstawnych generalizacji
...dlatego, ze nie wiem!
Ale co mi się z nimi kojarzy?...
-SPOKÓJ! Umiejętność spędzania dni na maksymalnym wyluzie! Traktowania życia jak trzeba czyli nie za poważnie! Na wszystko jest czas i miejsce, nie ma co się napinać... jednym słowem "Tranquilla! No pasa nada!" (spokojnie! nic się nie dzieje).
Zdanie, które słyszymy co najmniej kilka razy na godzinę. Czy to w odpowiedzi na przypadkowe potracenie w metrze, zapytanie o termin egzaminu, prośbę o rachunek w knajpie czy reklamacje w związku ze zniknięciem z konta 700 e! ("pozdro dla czołówki";]).
-OTWARTOŚĆ! zagaduchy wiekowych, roześmianych staruszek, podrywy 70-latków;P,
-WOLNOŚĆ! Mówisz, robisz, nosisz co chcesz, nikt nie podaruje ci wzorowo gniewnego spojrzenia w stylu: "jak ty kurwa wyglądasz?! proszę cie!" (akurat tego trochę brakuje, bo te spojrzenia są jednak bezcenne)
-POZYTYW- subiektywnie, oczywiście, ale dla mnie bije od tych ludzi zajebista energia.
A tak poza tym... (czyli opowieści dziwnej treści):
- Nie maja pojęcia o języku angielskim, co lepsze nie maja pojęcia o tym, ze nie maja pojęcia;] Każdy odpowie ci ze mówi po angielsku "POCO"(trochę).
Wszystkie filmy, programy są dubbingowane. Niezalezienie czy w kinie czy tv. (Niezła opcja zobaczyć Bonda po hiszpańsku!)
Maja swoje odpowiedniki nazw angielskich a jeśli nawet nie, to wymawiają je według ichniejszej fonetyki;]
Nie ma spajdermena! Nie! Tutaj jest SPIIDERR MAAN!:D Nie słucha się dżezu, tylko JAZZSU albo PUKA;] Na uniwersytecie zapisujesz się na BUZNEZZ KLAZ a zamiast hot dogów jesz perrito caliente.
Cala ta sytuacja powoduje, ze bardzo łatwo o pafo. Kiedy całkiem przez przypadek wybuchniesz chamskim i szyderczym śmiechem w odpowiedzi na zasłyszane nowości lingwistyczne, nikt nie podziela twojego przypływu radości. No bo co w tym śmiesznego?! :]
-Tak jak my prawimy żarty niskiego lotu z turystów-chińczyków, saamsungow...zwal jak zwal... oni bez ogródek nabijają się z Amerykanów i Niemców!
Niemców - za skarpetki do sandałów i nieustanne fotografowanie wszystkiego, niezależnie czy się rusza czy nie;]
Amerykanów- za jeszcze większe wcześniactwo w ubiorze i sposób mówienia: pedalski akcent.
- Są przerąbani jeśli chodzi o poruszanie się po chodnikach, metrze, uczelni itd. Gdzie sobie staną tam stoją i gadają, nie zwracając uwagi na utrudnienia jakie powodują. A są to najczęściej przejścia, główne wejścia, środek chodnika!
Jak nie umiesz nad nimi przeskoczyć albo przelecieć... twoja sprawa przecież nie przeszkodzisz im w rozmowie!
- Są otwarci i pomocni, ale na pierwszy rzut oka, tylko w drobnych sprawach.
W codziennych kontaktach zamykają się w dosyć hermetycznych grupkach, dlatego dotarcie do nich możne trwać chwile.
- Podczas siesty spotykają się na tzw. botejony. Niezliczone ilości PLAZ;] służą właśnie temu! Siadają na ziemi z żarciem i piwem lub winiaczem i gadają. Jak nie rozmawiają to wygrzewają twarze do słońca. Również podczas takich spotkań praktykują przedziwne zajawki! To żonglowanie, to jednokołowe rowery, to gra na dziwnych instrumentach..! Im bardziej oryginalna zajawka, wygląd, im więcej dziur w ciele.. fejm rośnie na łeb na szyje!
-Bary! Zawsze zatłoczone, zawsze głośne. O prestiżu typowych hiszpańskich barów tapas decyduje... ilość syfu na podłodze. Im więcej serwetek i petów tym lepiej. To jasny sygnal dla lokalsow ze to miejsce dla nich. Raz na jakis czas ktos z obslugi robi obchod po sali zeby "posprzatac"... Nie! Nie to slowo!... Żeby zrobic miejsce na barze zrzucając wszytko na podloge. Nie radze wiec się kompromitować i pytać o popielniczkę :D
Cały proceder przekrzykiwania się i niepisanych zawodów w gestykulacji odbywa się na stojąco! No bo przecież posiedzieć to mozesz sobie w domu! Tam przychodzisz żeby się napić, zjeść i "porozmawiać" z przyjaciółmi.
- Na przystanku czeka się na autobus w kolejce;D
aaaaaa no i generalnie strasznie niscy są;];];]
Nawet nie próbuje oddać atmosfery jaka tu panuje! Szanujmy się! Nie dałabym rady! Ale nie trudno się chyba domyślić ze jaram się tym miastem i ludźmi!
Generalnie krajem- gdzie zasady są wyłącznie po to żeby miało co stać w regulaminach, alko dostajesz na legalu w uczelnianych stołówkach (bo skoro chcesz zapodac sobie reset przed obiadem twoja sprawa), zajebiste winiacze kupujesz po eurasa a dymka możesz ściągnąć na ulicy od nieznajomego.