czwartek, 19 lutego 2009

Ella






I na koniec! mala czarna na torcie:
-za matrixa i star wars
-za chill nastepnego dnia rano, w te wszystkie ranki
-za papierosy
-za rozlane wino
-za orientacje w terenie!!!
-za wspolne lekcje psychoangielskiego
-za spolkowanie z pasmi na chodnikach
-za opowiesci zawsze z sensem
-za umiejetnosc pakowania walizek
-za wrodzone wyczuci chwili
-za osiedlowe akcje z regge dong(?!) w tle
-za wszystkie zlapane loty
-za szydere i mestwo w znoszeniu mojej
-za zerwane boki
-za trendy w makijazach:P
-za nieustanny przypal
slowem:
-za spelnienie mojego czasu tutaj

wielki szacun!!!! weery weery macz!!!:P
zapytasz: WHY?
YOU KNOW WHY!!!!

środa, 18 lutego 2009

My short Orgasmus Story






Tak w skrócie nastukam co z tym orgazmusem w ogóle jest grane...

Erazmusow można podzielić na dwie grupy:

1.Tych, którzy znaleźli się tu podążając za moda, bo wszyscy teraz wyjeżdżają na stypendia. Tak wiec żeby być FankiFresz trzeba się porządnie wyszumieć za hajs rodziców! Żyją w błogiej ignorancji, szczelnie zamknięci na jakiekolwiek nowości, język, ludzi. Liczy się plastik, kolorowe drinki i orgazmusi! Prowadza miedzy sobą wyszukane rozmowy o niczym, zawsze w języku angielskim! Lans!

2. Grupa desperatów, niepoprawnych optymistów, nie myślących o jutrze, okłamujących samych siebie ze szczodre 200 euro oferowane przez uczelnie wystarczy na wszystko albo przynajmniej alko i fajki. Tych tez jest sporo. Jak się okazuje nie tylko nasze rodzime uczelnie serwują szalowe stypendia...

Atmosfera na takich wyjazdach jest specyficzna! Każdy chce ten czas zapamiętać na długo, każdy robi to jak potrafi, a ze każdy robi to inaczej mieszanka wychodzi... ciekawa.

Dla mnie statystyki końcowe przedstawiają się tak:
-grono znajomych z rożnych beczek
-kilka przyjaźni, które przetrwają więcej niż zapewnienia, w które nie wierzy żadna ze stron, typu "musimy pozostać w kontakcie"
-wrażenia nie do zatarcia
-souvenir de Espana-cztery kilo żywej wagi więcej (to się Mamusia ucieszy)

Warto.

środa, 11 lutego 2009

Ryzyk



Na focie chyba Bogart albo Pitt... a laski nie znam

wtorek, 10 lutego 2009

TRANQUILA! NO PASA NADA!







Podsumowania są pedalskie?! Ano są! Co z tego! 6 miesięcy tutaj było TAKIE, ze nie odpuszczę! Zapodam pedalszczyzna na maksa;]

Hiszpanie:
Ciężko opisać w paru zdaniach jacy są...
...dlatego, ze nie sposób ustrzec się od bezpodstawnych generalizacji
...dlatego, ze nie wiem!

Ale co mi się z nimi kojarzy?...

-SPOKÓJ! Umiejętność spędzania dni na maksymalnym wyluzie! Traktowania życia jak trzeba czyli nie za poważnie! Na wszystko jest czas i miejsce, nie ma co się napinać... jednym słowem "Tranquilla! No pasa nada!" (spokojnie! nic się nie dzieje).
Zdanie, które słyszymy co najmniej kilka razy na godzinę. Czy to w odpowiedzi na przypadkowe potracenie w metrze, zapytanie o termin egzaminu, prośbę o rachunek w knajpie czy reklamacje w związku ze zniknięciem z konta 700 e! ("pozdro dla czołówki";]).

-OTWARTOŚĆ! zagaduchy wiekowych, roześmianych staruszek, podrywy 70-latków;P,

-WOLNOŚĆ! Mówisz, robisz, nosisz co chcesz, nikt nie podaruje ci wzorowo gniewnego spojrzenia w stylu: "jak ty kurwa wyglądasz?! proszę cie!" (akurat tego trochę brakuje, bo te spojrzenia są jednak bezcenne)

-POZYTYW- subiektywnie, oczywiście, ale dla mnie bije od tych ludzi zajebista energia.



A tak poza tym... (czyli opowieści dziwnej treści):

- Nie maja pojęcia o języku angielskim, co lepsze nie maja pojęcia o tym, ze nie maja pojęcia;] Każdy odpowie ci ze mówi po angielsku "POCO"(trochę).
Wszystkie filmy, programy są dubbingowane. Niezalezienie czy w kinie czy tv. (Niezła opcja zobaczyć Bonda po hiszpańsku!)
Maja swoje odpowiedniki nazw angielskich a jeśli nawet nie, to wymawiają je według ichniejszej fonetyki;]
Nie ma spajdermena! Nie! Tutaj jest SPIIDERR MAAN!:D Nie słucha się dżezu, tylko JAZZSU albo PUKA;] Na uniwersytecie zapisujesz się na BUZNEZZ KLAZ a zamiast hot dogów jesz perrito caliente.
Cala ta sytuacja powoduje, ze bardzo łatwo o pafo. Kiedy całkiem przez przypadek wybuchniesz chamskim i szyderczym śmiechem w odpowiedzi na zasłyszane nowości lingwistyczne, nikt nie podziela twojego przypływu radości. No bo co w tym śmiesznego?! :]

-Tak jak my prawimy żarty niskiego lotu z turystów-chińczyków, saamsungow...zwal jak zwal... oni bez ogródek nabijają się z Amerykanów i Niemców!
Niemców - za skarpetki do sandałów i nieustanne fotografowanie wszystkiego, niezależnie czy się rusza czy nie;]
Amerykanów- za jeszcze większe wcześniactwo w ubiorze i sposób mówienia: pedalski akcent.

- Są przerąbani jeśli chodzi o poruszanie się po chodnikach, metrze, uczelni itd. Gdzie sobie staną tam stoją i gadają, nie zwracając uwagi na utrudnienia jakie powodują. A są to najczęściej przejścia, główne wejścia, środek chodnika!
Jak nie umiesz nad nimi przeskoczyć albo przelecieć... twoja sprawa przecież nie przeszkodzisz im w rozmowie!

- Są otwarci i pomocni, ale na pierwszy rzut oka, tylko w drobnych sprawach.
W codziennych kontaktach zamykają się w dosyć hermetycznych grupkach, dlatego dotarcie do nich możne trwać chwile.

- Podczas siesty spotykają się na tzw. botejony. Niezliczone ilości PLAZ;] służą właśnie temu! Siadają na ziemi z żarciem i piwem lub winiaczem i gadają. Jak nie rozmawiają to wygrzewają twarze do słońca. Również podczas takich spotkań praktykują przedziwne zajawki! To żonglowanie, to jednokołowe rowery, to gra na dziwnych instrumentach..! Im bardziej oryginalna zajawka, wygląd, im więcej dziur w ciele.. fejm rośnie na łeb na szyje!

-Bary! Zawsze zatłoczone, zawsze głośne. O prestiżu typowych hiszpańskich barów tapas decyduje... ilość syfu na podłodze. Im więcej serwetek i petów tym lepiej. To jasny sygnal dla lokalsow ze to miejsce dla nich. Raz na jakis czas ktos z obslugi robi obchod po sali zeby "posprzatac"... Nie! Nie to slowo!... Żeby zrobic miejsce na barze zrzucając wszytko na podloge. Nie radze wiec się kompromitować i pytać o popielniczkę :D
Cały proceder przekrzykiwania się i niepisanych zawodów w gestykulacji odbywa się na stojąco! No bo przecież posiedzieć to mozesz sobie w domu! Tam przychodzisz żeby się napić, zjeść i "porozmawiać" z przyjaciółmi.

- Na przystanku czeka się na autobus w kolejce;D

aaaaaa no i generalnie strasznie niscy są;];];]

Nawet nie próbuje oddać atmosfery jaka tu panuje! Szanujmy się! Nie dałabym rady! Ale nie trudno się chyba domyślić ze jaram się tym miastem i ludźmi!
Generalnie krajem- gdzie zasady są wyłącznie po to żeby miało co stać w regulaminach, alko dostajesz na legalu w uczelnianych stołówkach (bo skoro chcesz zapodac sobie reset przed obiadem twoja sprawa), zajebiste winiacze kupujesz po eurasa a dymka możesz ściągnąć na ulicy od nieznajomego.

niedziela, 8 lutego 2009

Są hałdy , są Cyganie







Rastro! W każdą niedziele Latina, jedna z dzielnic, przezywa najazd sprzedawców, lokalsow, turystów i oczywiście kieszonkowców. Nikt tak naprawdę nie wie, która grupa stanowi większość. Kupic tu można wszystko! Typowe hiszpańskie suweniijry wyprodukowane w chinach, antyki, staniki, bizuterie, meble, kosmetyki, zestawy AGD i RTV, stare winyle, książki, używane szczoteczki do zębów, oliwki, narzuty z Indii i skórzane torby z Maroka, wyroby ręczne od Indian z Ameryki Południowej, stare fotografie... zdziwiłabym się gdyby nie można tu było czegoś dostać.
Jest pan grający na szklankach, są rasta, a od czasu do czasu przechodzi parada rozśpiewanych hare kriszna zapraszając do swej sekty...
I ja tez co tydzień chodzę i sobie wygrzebuje asortyment przeróżny...

środa, 4 lutego 2009

Wandalizm! Nic innego!




Moda jest brakiem orginalnosci albo osobowosci


Ucz sie dla zycia nie dla rynku


Słonik

niedziela, 1 lutego 2009

A kapibary pija troche i nie sluchaja rapu

Oszukali nas


Okazuje się ze Hiszpania to nie tylko fiesta i chill z podstawowym mottem w tle "tranquila"... Przykra sprawa, ale tu tez jest sesja;/ wiec siedzimy i "zakuwamy jak te geje", produktywnie spędzając nasze ostatnie chwile tutaj!;/

p.s. W tym miejscu serdecznie pozdrawiam wszystkich moich życzliwych przyjaciół, którzy zapewniali mnie, ze dla Orgazmusow sesja to "pic na wodę"!

...