poniedziałek, 24 sierpnia 2009

Pożegnanie z afryką czyli kawa w kapciach


p.s. podobno podpis nie pasuje do zdjęcia i podobno ludzie będą myśleli, że oszalałam. Otóż: NIE!;] wszystko ma swój kontekst a ja czuje się doppszzze;]
pozdro

6 komentarzy:

Anonimowy pisze...

chciałoby się miec taki rower, a i owszem

blackberrybelle pisze...

ogłoszenie: zamienię rower górski ze średniej półki na ten ujęty kadrem lub podobny!!

Paulinda pisze...

Aga! dobijemy targu! tylko rower sobie odbierzesz z jednego miejsca, ja ci powiem gdzie.
p.s. warunek jest jeden: musisz wreszcie wbić do kraka;]

blackberrybelle pisze...

ja już się w cywilizacji nie odnajdę w takim krakowie, codziennie śpie w ogrodzie na kocu z kotem, rozmawiam z nim, czytam mu ksiazki na głos, nie jest dobrze, mówie ci ;)

Paulinda pisze...

Według mnie to tylko można Ci pozazdrościć. Lapiesz równowagę więc ciesz się każdym dniem.
p.s. tylko pamiętaj o podstawach pracy z czytelnikiem - dobierz kotu odpowiednią literaturę;] (skrzywienie bibliotekoznawcy);]

blackberrybelle pisze...

mój kot lubi opowieści o pilocie pirxie. brat pewnie też ;)
muszę kiedyś do Was przyjechać żeby zniszczyć w sobie zakorzenioną niechęć do krakowa,ps. czerwone szkiełko jest super.:)