

Pomimo, iż przeprowadzkę na jakiś czas do Indii planowaliśmy wcześniej, sam wyjazd okazał się dosyć nagły. Wszystko załatwiliśmy w kilka dni. W niedzielę w nocy kupiliśmy bilety, a cztrey godziny poźniej siedzieliśmy w pociągu do Warszawy w celu uzyskania wiz. Dzięki uprzejmości jendego Hindusa były gotowe na piątek. O tym jak wyglądał mój pobyt w Warszawie i pościg z czasem wie Mała Czarna, która pomogła swoja siła przebicia i donośnym głosem;]
W czwratek o 10 wylecieliśmy z Balic. Mogliśmy lecieć o 15, ale ponieważ tanie linie lotnicze są najczęściej zawodne, woleliśmy dmuchać na zimne. Dmuchanie się opłaciło, bo o 11 na Kraków opadła niespodziewana mgła i odwołano wszystkie loty... ;];];]
W Londynie uwiliśmy sobie całkiem przyjzane gniezdko na najbilższe 18 godzin.
O 8 rano dnia następnego siedzieliśmy już w samolocie do Bombaju.
15-sto godzinny lot przebiegł gładko. Już "witaliśmy się z gąską" i wtedy właśnie wylądowaliśmy w Bombaju. Na miejscu uderzyło nas gorące i bardzo wilgotne powietrze, pod którego wpływem oddech staje się płytki i ciężki. Cała "zabawa" zaczęła się w budynku lotniska. Ponieważ nasz lot z Londynu był opóźniony o 2 h pozostalo nam jedynie 15 min na przesiadkę do Bangalore. Zapytaliśmy o drogę mężczyznę z obsługi lotniska i to był nasz pierwszy błąd. Z całym przekonaniem kazał iść schodami na górę. Nie mieliśmy innego wyjścia jak go posłuchać, bo oczywiście nie uświadczysz tablic informacyjnych, a o monitorach z przylotani i odlotami juz nie wspomnę. Staliśmy w tej masie ludzi, sięgających nam do ramion i nie mieliśmy najmniejszego pojęcia co ze sobą zrobić. Po drodze pytaliśmy jeszcze kilka osób, wszystkie kierowały nas w tę samę stronę. Po pół godziny przeszliśmy przez drzwi, za którymi były schody na dół. Tak. Zeszliśmy po nich, dochodząc do punktu wyjscia... Nie byłam za bardzo zadowolona, bo samolot miał odelcieć jakies 15 min temu... Kierownano nas przez szereg różnych kontroli, aż do miejsca odbierania bagażu. Na nic nie zdało się moje tłumaczenie, że to tylko transfer i odbiór bagażu nas nie dotyczy. Po kilkunastu minutach przyszedł po nas jakiś Hindus, którego zadaniem było doprowadzenie nas do samolotu. Problem polegal na tym, że ani mu sie za bardzo nie chciało tego robić, ani też za bardzo nie wiedział jak... Wskazał jakieś drzwi a sam zaczął pogaduszki z kimś z obsługi. Przechodziliśmy kilka metrów, po czym wracaliśmy do punktu wyjścia. Innym razem oddał nas pod opiekę Hinduski. Ta nie ukrywała swojej złości z dodatkowego zadania, więc jak tylko sraciła go z pola widzenia, zostawiła nas i kazała iść przed siebie... Chaos!
Żeby nie przedłużać: nasza trójka ( w całej farsie uczestniczył jeden Hindus) błądziła po tym lotnisku ponad godzinę. Przeszliśmy odprawe celną, której nie powinniśmy przechodzić. Kontrolę imigrancką, której też nie powinniśmy przechodzić itd. itd.
Dla mnie ten czas minął jak 10 min. Widząc co się dookoła mnie dzieje nie miałam najmniejszych nadziei, że dotrzemy do celu.
Nie potrafię opisać bałaganu jaki panuje w Bombaju.
Nie ma żadnych tablic informacyjnych, wszystko jest chaotyczne,
żadnej powtarzalności, harmoni, nic co dawałoby choć złudne poczucie bezpieczeństwa.
Koniec końców dotarliśmy na miejsce, wiezieni indyjską wersją "ogóra".
Wtedy nie było mi do śmiechu, nie ukrywam.
Jednak pobyt tutaj jest... pyszny;]! Każdego dnia inna farsa, każdego dnia inne powody do radości ;]

5 komentarzy:
"opuźniony" pisze sie przez "ó" czyli wygladaloby to tak: opóźniony:) ale wiadomo że wam zazdroszcze i musialam jakos dokuczyć. ale za to "podróżowania" napisalas dobrze..uuuuuu brawo!!!!
pozdro Mała Czarna
:D ja jebe!;] no błąd nie do przyjęcia! należała mi się reprymenda;] dzięki lala;]
p.s. szkoda słyszeć co się stało;/;/;/ jak Polska słaba, wbijaj do nas! popijamy sok z ananasa i jemy jakis owoc, ale nie wiem jak sie nazywa.
wariaty, nie je sie owoców nie wiadomo skąd i nie pije sie wody z hinduskiej studni :>
czekam na kolejne zdjecia :>
a w butach wyjmujemy języki na zewnątrz !!
Aga! Trza się z lokalsami integrować więc jak dają coś do jedzenia , jemy;]
Gitowcu: ani najczaki ani emobuty nie przechodza.
Prześlij komentarz